Gagauzja, Komrat
Dziś była tylko podróż. Ale przecież każda podróż to nowe miejsca, nowi ludzie, nowe zapachy, dźwięki, nowe sytuacje.
W Komrat, stolicy Autonomii Gagauskiej cofnąłem się do lat komunizmu - w pięknym parku piękny czołg T34 z napisem "Sława oswobodzicielom", piękny pomnik radzieckiego sołdata ochraniającego kobietę. I płonący wieczny ogień, i świeże kwiaty. I robotnicy, którzy zamarli w bezruchu na nasz widok i patrzyli na nas, zwiedzających, z niedowierzaniem i ciekawością.
W Kongaz przystanąłem przy tamtejszym MOPie gdzie przy przepięknej kaplicy mogłem zaczerpnąć wody prosto z równie pięknej studni.
Dalej nawigacja prowadziła inaczej ale skoro w Galati jest prom to czemu nie spróbować. Bo to nie byle rzeka. Przeprawa promowa przez Dunaj? To musi być ciekawe. No i było. Na promie to chyba my byliśmy jednak największą atrakcją - znów miejscowi robili sobie z nami zdjęcia, niektórzy sadzali dzieci na motocyklach a niektórzy sami się na nie ładowali.
Dalej, przez miasto Tulcea dotarliśmy do Mahmudii. To z tego miejsca następnego dnia ruszymy wodą... Dotarliśmy do delty Dunaju.
"Podróże to jedyna rzecz, na którą wydajesz pieniądze, a mimo to stajesz się bogatszy."

















Komentarze
Prześlij komentarz
Napisz co o tym myślisz.