Strona główna na dzień dobry

22 października 2024

"Za zakrętem"

 Zdecydowałem, że od tej pory wszystkie moje motocyklowe podróże będę opisywał na swoim profilu FB. Wszystkie dostępne tutaj wpisy również znajdziecie na Moim profilu FB "Za zakrętem":

Za zakrętem
Zapraszam więc do dalszego śledzenia moich podróży.


20 lipca 2024

Rumuńska przygoda - podsumowanie

 Przejechałem prawie 4000km przez 3 kraje, nie licząc Polski - Słowację, Węgry, Rumunię. Moja Honda X-ADV spaliła ok 150 litrów benzyny. Ceny benzyny w Rumunii, na Węgrzech i na Słowacji zbliżone do polskich. Nie było problemów technicznych.

Wdrapałem się motocyklem na wysokość 2100 m.n.p.m

Nocowałem w miejscach rezerwowanych na "bookingu" na bieżąco. Miały być tanie, ze śniadaniem, ciepłą wodą, prysznicem i bezpiecznym parkingiem dla motocykli.

Koszty noclegów i posiłków zamknęły się kwotą ok 1700 zł, czyli ok 155 zł dziennie.

Rumuńscy kierowcy nie przestrzegają ograniczeń prędkości. Przejazd przez miasteczka i wsie z prędkościami zbliżonymi do 80km/h nie jest niczym dziwnym, choć obowiązuje ograniczenie do 50km/h. I chyba są tego skutki. Rumunia ma najwyższy w UE wskaźnik ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych - 81osób/1mln mieszkańców. Dla porównania w Polsce ten wskaźnik wynosi 52 osoby/1 mln a w Skandynawii 25 osób/1mln. W Rumunii brakuje autostrad i dróg szybkiego ruchu. Policjantów kontrolujących kierowców widziałem raz.

Oblegane niegdyś rumuńskie kurorty nad Morzem Czarnym w zasadzie świecą pustkami. Nie odnotowałem obecności zagranicznych turystów w kurorcie Eforie Sud.

Ludzie są bardzo mili, otwarci, dobrze nastawieni do Polaków, cenią nasz kraj, wypowiadają się o Polsce z wielkim szacunkiem.

Warto pomyśleć nad wypoczynkiem w Rumunii gdy nie chcemy wydawać majątku bo w kurorcie nadmorskim ceny są raczej centralnej Polski powiatowej, czyli zwykłe. Trzeba mieć jednak świadomość, że baza turystyczna jest na poziomie nieco niższym niż w Polsce.

Wielu Rumunów próbuje mówić w języku angielskim.

Chętnie odpowiem na pytania. 


 

 

 


  


 

 

 

  

 




19 lipca 2024

Rumuńska przygoda, part 3

 Droga powrotna też miała przynieść nieco atrakcji. Pierwszym pit-stopem była stolica Rumunii, Bukareszt. A w niej słynny Pałac Ludowy, obecnie gmach Parlamentu. Budowano go 13 lat, zużyto setki tysięcy ton stali, brązu i marmuru, a całość kosztowała prawie 4 mld euro. Najcięższy budynek świata jest efektem marzenia rumuńskiego dyktatora czasów komunistycznych Nicolae Ceaușescu. Wzgórze Uranus, na którym stoją budynki zrównano z ziemią wraz z kościołami i osiedlami w roku 1982. Budowę ukończono dopiero w 1997 r., osiem lat po krwawym obaleniu dyktatora.

Niestety, zwiedzanie wnętrz jest możliwe tylko po wcześniejszej rezerwacji telefonicznej o czym dowiedziałem się za późno.

Tuż obok podziwiałem piękną Katedrę Zbawienia Narodu. W 2018 roku katedra została uroczyście konsekrowana. Świątynia ma stać się główną cerkwią Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego.

Kolejny dzień zafundował nam przejazd drugą najbardziej popularną drogą Rumunii DN67C, czyli Transalpiną. Cóż, tylko zdjęcia i filmy mogą choć troszkę przybliżyć piękno jakie nas otacza podczas podróży tą drogą. Ponoć dzisiejszy szlak Transapliny wytyczony został na przełomie I i II wieku n.e. przez legiony rzymskie, a na mapach z tamtego okresu oznaczony jest jako „strategiczny korytarz rzymski IV”. Z uwagi na warunki atmosferyczne, najwyżej położone odcinki są nieprzejezdne w miesiącach zimowych i wiosennych.

Jeszcze tylko chwila oddechu przy zaporze na rzece Sebes by ruszyć dalej właśnie do Sebes. A tam wejście do luterańskiej katedry zbudowanej przez etniczną niemiecką społeczność saską Siedmiogrodu w czasach, gdy obszar ten należał do Królestwa Węgier. Kościól początkowo rzymskokatolicki, stał się luterański po reformacji. Dość wrażeń na dziś. Jutro też jest dzień.

I stało się jutro. Coraz bliżej domu ale nadal jest co podziwiać. Choćby taka Oradea,  jedno z najlepiej rozwiniętych miast Rumunii, a co najważniejsze - jest wyjątkowo piękna. Mieszanka architektury barokowej, secesyjnej i socrealistycznej tworzy tam krajobraz wyjątkowy i nadaje miastu oryginalnego charakteru. W Oradei ciekawy może być nawet zwykły spacer ulicami miasta, jednak podczas mojej podróży temperatura sięgająca 37C skutecznie zniechęciła do spaceru po zakamarkach. Szkoda.

Wydawać by się mogło, że teraz już strzał do domu ale ja tak nie lubię. Musiałem znaleźć coś ciekawego z gatunku motoryzacji i techniki. I znalazłem! Geptár – Wystawa Technicznego Sprzętu Transportowego i Rolniczego w Hajduszoboszlo (Węgry).

Właścicielem jest József Mogyorós, który swoje eksponaty upycha gdzie tylko ma miejsce. Nie będę opisywał co to za wystawa bo to trzeba zobaczyć: https://www.geptar.hu/

Trudno oczekiwać porządku gdy reanimacji dokonuje dwóch wnuków i pan Józef.

I to był ostatni konkretny pit-stop przed powrotem. Ale i sam przejazd przez Słowację i Polskę też dostarcza mnóstwa pięknych wrażeń. Rumunia jest piękna i warto ją odwiedzać częściej. Chyba tu jeszcze wrócę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

 

   

 

"Za zakrętem"

 Zdecydowałem, że od tej pory wszystkie moje motocyklowe podróże będę opisywał na swoim profilu FB. Wszystkie dostępne tutaj wpisy również z...