Przejechałem prawie 4000km przez 3 kraje, nie licząc Polski - Słowację, Węgry, Rumunię. Moja Honda X-ADV spaliła ok 150 litrów benzyny. Ceny benzyny w Rumunii, na Węgrzech i na Słowacji zbliżone do polskich. Nie było problemów technicznych.
Wdrapałem się motocyklem na wysokość 2100 m.n.p.m
Nocowałem w miejscach rezerwowanych na "bookingu" na bieżąco. Miały być tanie, ze śniadaniem, ciepłą wodą, prysznicem i bezpiecznym parkingiem dla motocykli.
Koszty noclegów i posiłków zamknęły się kwotą ok 1700 zł, czyli ok 155 zł dziennie.
Rumuńscy kierowcy nie przestrzegają ograniczeń prędkości. Przejazd przez miasteczka i wsie z prędkościami zbliżonymi do 80km/h nie jest niczym dziwnym, choć obowiązuje ograniczenie do 50km/h. I chyba są tego skutki. Rumunia ma najwyższy w UE wskaźnik ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych - 81osób/1mln mieszkańców. Dla porównania w Polsce ten wskaźnik wynosi 52 osoby/1 mln a w Skandynawii 25 osób/1mln. W Rumunii brakuje autostrad i dróg szybkiego ruchu. Policjantów kontrolujących kierowców widziałem raz.
Oblegane niegdyś rumuńskie kurorty nad Morzem Czarnym w zasadzie świecą pustkami. Nie odnotowałem obecności zagranicznych turystów w kurorcie Eforie Sud.
Ludzie są bardzo mili, otwarci, dobrze nastawieni do Polaków, cenią nasz kraj, wypowiadają się o Polsce z wielkim szacunkiem.
Warto pomyśleć nad wypoczynkiem w Rumunii gdy nie chcemy wydawać majątku bo w kurorcie nadmorskim ceny są raczej centralnej Polski powiatowej, czyli zwykłe. Trzeba mieć jednak świadomość, że baza turystyczna jest na poziomie nieco niższym niż w Polsce.
Wielu Rumunów próbuje mówić w języku angielskim.
Chętnie odpowiem na pytania.
































































