Tramwaje na podwórku

Obraz
 Wyruszyłem w poniedziałek. Minąłem Piątek, minąłem Sobotę i dotarłem do małej spokojnej wioski Wewiórz gdzie na podwórku stoją... tramwaje.  Zbiory Wojciecha Dębskiego to coś znacznie więcej niż prywatna kolekcja – to prawdziwy, żywy dom pamięci, w którym klimat minionych dekad (ze szczególnym uwzględnieniem epoki PRL-u) można poczuć wszystkimi zmysłami. Choć punktem wyjścia i pasją serca są tu wozy tramwajowe, zgromadzone eksponaty tworzą niesamowitą mozaikę codzienności dawnej Polski. Skoro jechał Pan 100 km to muszę Panu wszystko pokazać - rzekł Pan Wojciech i otworzył mi kiosk "RUCH'u" - kultowy, szaro-niebieski kiosk charakterystyczny dla czasów PRL. Zaglądając przez szybkę witryny kiosku (od środka również), można odbyć pełną nostalgiczną podróż w czasie. Wystawione są historyczne numery gazet, w tym czołówka „Kurjera Łódzkiego” z nagłówkiem obwieszczającym śmierć Marszałka Piłsudskiego, wydania „Przeglądu Sportowego” z sukcesami polskich piłkarzy (zwycięstwo nad ...

Rumuńska przygoda, part 3

 Droga powrotna też miała przynieść nieco atrakcji. Pierwszym pit-stopem była stolica Rumunii, Bukareszt. A w niej słynny Pałac Ludowy, obecnie gmach Parlamentu. Budowano go 13 lat, zużyto setki tysięcy ton stali, brązu i marmuru, a całość kosztowała prawie 4 mld euro. Najcięższy budynek świata jest efektem marzenia rumuńskiego dyktatora czasów komunistycznych Nicolae Ceaușescu. Wzgórze Uranus, na którym stoją budynki zrównano z ziemią wraz z kościołami i osiedlami w roku 1982. Budowę ukończono dopiero w 1997 r., osiem lat po krwawym obaleniu dyktatora.

Niestety, zwiedzanie wnętrz jest możliwe tylko po wcześniejszej rezerwacji telefonicznej o czym dowiedziałem się za późno.

Tuż obok podziwiałem piękną Katedrę Zbawienia Narodu. W 2018 roku katedra została uroczyście konsekrowana. Świątynia ma stać się główną cerkwią Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego.

 

Kolejny dzień zafundował nam przejazd drugą najbardziej popularną drogą Rumunii DN67C, czyli Transalpiną. Cóż, tylko zdjęcia i filmy mogą choć troszkę przybliżyć piękno jakie nas otacza podczas podróży tą drogą. Ponoć dzisiejszy szlak Transapliny wytyczony został na przełomie I i II wieku n.e. przez legiony rzymskie, a na mapach z tamtego okresu oznaczony jest jako „strategiczny korytarz rzymski IV”. Z uwagi na warunki atmosferyczne, najwyżej położone odcinki są nieprzejezdne w miesiącach zimowych i wiosennych.

Jeszcze tylko chwila oddechu przy zaporze na rzece Sebes by ruszyć dalej właśnie do Sebes. A tam wejście do luterańskiej katedry zbudowanej przez etniczną niemiecką społeczność saską Siedmiogrodu w czasach, gdy obszar ten należał do Królestwa Węgier. Kościól początkowo rzymskokatolicki, stał się luterański po reformacji. Dość wrażeń na dziś. Jutro też jest dzień.

I stało się jutro. Coraz bliżej domu ale nadal jest co podziwiać. Choćby taka Oradea,  jedno z najlepiej rozwiniętych miast Rumunii, a co najważniejsze - jest wyjątkowo piękna. Mieszanka architektury barokowej, secesyjnej i socrealistycznej tworzy tam krajobraz wyjątkowy i nadaje miastu oryginalnego charakteru. W Oradei ciekawy może być nawet zwykły spacer ulicami miasta, jednak podczas mojej podróży temperatura sięgająca 37C skutecznie zniechęciła do spaceru po zakamarkach. Szkoda.

Wydawać by się mogło, że teraz już strzał do domu ale ja tak nie lubię. Musiałem znaleźć coś ciekawego z gatunku motoryzacji i techniki. I znalazłem! Geptár – Wystawa Technicznego Sprzętu Transportowego i Rolniczego w Hajduszoboszlo (Węgry).

Właścicielem jest József Mogyorós, który swoje eksponaty upycha gdzie tylko ma miejsce. Nie będę opisywał co to za wystawa bo to trzeba zobaczyć: https://www.geptar.hu/

Trudno oczekiwać porządku gdy reanimacji dokonuje dwóch wnuków i pan Józef.

I to był ostatni konkretny pit-stop przed powrotem. Ale i sam przejazd przez Słowację i Polskę też dostarcza mnóstwa pięknych wrażeń. Rumunia jest piękna i warto ją odwiedzać częściej. Chyba tu jeszcze wrócę.

  

  

   

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wielka pętla polskich osobliwości

Mój Nordcapp

Tramwaje na podwórku