Tramwaje na podwórku

Obraz
 Wyruszyłem w poniedziałek. Minąłem Piątek, minąłem Sobotę i dotarłem do małej spokojnej wioski Wewiórz gdzie na podwórku stoją... tramwaje.  Zbiory Wojciecha Dębskiego to coś znacznie więcej niż prywatna kolekcja – to prawdziwy, żywy dom pamięci, w którym klimat minionych dekad (ze szczególnym uwzględnieniem epoki PRL-u) można poczuć wszystkimi zmysłami. Choć punktem wyjścia i pasją serca są tu wozy tramwajowe, zgromadzone eksponaty tworzą niesamowitą mozaikę codzienności dawnej Polski. Skoro jechał Pan 100 km to muszę Panu wszystko pokazać - rzekł Pan Wojciech i otworzył mi kiosk "RUCH'u" - kultowy, szaro-niebieski kiosk charakterystyczny dla czasów PRL. Zaglądając przez szybkę witryny kiosku (od środka również), można odbyć pełną nostalgiczną podróż w czasie. Wystawione są historyczne numery gazet, w tym czołówka „Kurjera Łódzkiego” z nagłówkiem obwieszczającym śmierć Marszałka Piłsudskiego, wydania „Przeglądu Sportowego” z sukcesami polskich piłkarzy (zwycięstwo nad ...

Delta Dunaju. Histria.

 I dotarłem tam. Odkrywałem meandry delty Dunaju z pokładu łodzi.

Delta Dunaju, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, to jeden z najpiękniejszych i najbardziej dzikich zakątków Europy. Jej powierzchnia to 4200 km2, czyli połowa województwa opolskiego! Najlepszym sposobem na odkrycie jej niezwykłego piękna jest bez wątpienia rejs łodzią. To właśnie z perspektywy wody mogłem w pełni zanurzyć się w labiryncie kanałów, jezior i mokradeł, które tworzą ten unikalny ekosystem.

Podczas wycieczki łodzią miałem okazję podziwiać zapierające dech w piersiach krajobrazy, obserwować dzikie ptactwo w jego naturalnym środowisku – deltę zamieszkuje ponad 300 gatunków ptaków, w tym pelikany, kormorany, kaczki i czaple. Mogłem też dostrzec inne zwierzęta, takie jak węże, żółwie, wydry.

Zwiedzanie delty Dunaju łodzią to niezapomniane doświadczenie, które pozwoliło mi  poczuć bliskość z naturą i uciec od zgiełku codzienności. Rejs trwał niemal 3 godziny (taki krótszy był) i przez cały ten czas czułem się jak reporter National Geographic lub jak filmowy żołnierz płynący Mekongiem. Boskie uczucie obcowania z dziką przyrodą warte było poświęconego czasu i pieniędzy.






 

W drodze do Constanty przystanąłem w Histrii - stanowisku archeologicznym w Rumunii, będącym pozostałością najstarszej greckiej kolonii na zachodnim brzegu Morza Czarnego. Założona w VII wieku p.n.e. przez osadników z Miletu, szybko stała się ważnym centrum handlowym i produkcyjnym, rozwijając intensywne kontakty z lokalnymi plemionami. Jej strategiczne położenie w pobliżu delty Dunaju (w starożytności znanego jako Istros, stąd też nazwa miasta) sprzyjało rozkwitowi. Odwiedzenie Histrii to była podróż do korzeni cywilizacji w tej części Europy i doskonała okazja do poznania bogatej historii regionu Dobrudży. 



Dalej to już droga do nadmorskiego kurortu Mamaia i początek plażingu.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wielka pętla polskich osobliwości

Mój Nordcapp

Tramwaje na podwórku