Pałac w Lewkowie i… żółty Minionek ze złomowiska!

Obraz
 Czasami najlepsze podróże to te, które planuje się spontanicznie, dając się ponieść ciekawości i motocyklowej pasji. Ostatnio postanowiłem wyrwać się ze Zduńskiej Woli i obrać kurs na południową Wielkopolskę, a dokładnie do malowniczego Lewkowa, gdzie mieści się wspaniałe Muzeum w Zespole Pałacowo-Parkowym . Jak to zwykle bywa, droga okazała się równie ciekawa co sam cel! Wyprawę rozpocząłem ze Zduńskiej Woli. W tamtą stronę zdecydowałem się na trasę najkrótszą – idealną, by spokojnie chłonąć klimat mijanych wiosek i polnych dróg. Krajobraz zmieniał się powoli, a jazda skutecznie oczyszczała głowę z codziennych trosk. W miejscowości Godziesze Małe czekała na mnie niespodzianka, która zmusiła mnie do zatrzymania się i zrzucenia kasku z głowy. Przy drodze natknąłem się na niezwykle sympatyczną, kreatywną instalację reklamową... skupu złomu. Kto by pomyślał, że stare beczki i metalowe elementy mogą posłużyć do stworzenia tak uroczego, kultowego Minionka? Z szerokim uśmiechem uwieczni...

Delta Dunaju. Histria.

 I dotarłem tam. Odkrywałem meandry delty Dunaju z pokładu łodzi.

Delta Dunaju, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, to jeden z najpiękniejszych i najbardziej dzikich zakątków Europy. Jej powierzchnia to 4200 km2, czyli połowa województwa opolskiego! Najlepszym sposobem na odkrycie jej niezwykłego piękna jest bez wątpienia rejs łodzią. To właśnie z perspektywy wody mogłem w pełni zanurzyć się w labiryncie kanałów, jezior i mokradeł, które tworzą ten unikalny ekosystem.

Podczas wycieczki łodzią miałem okazję podziwiać zapierające dech w piersiach krajobrazy, obserwować dzikie ptactwo w jego naturalnym środowisku – deltę zamieszkuje ponad 300 gatunków ptaków, w tym pelikany, kormorany, kaczki i czaple. Mogłem też dostrzec inne zwierzęta, takie jak węże, żółwie, wydry.

Zwiedzanie delty Dunaju łodzią to niezapomniane doświadczenie, które pozwoliło mi  poczuć bliskość z naturą i uciec od zgiełku codzienności. Rejs trwał niemal 3 godziny (taki krótszy był) i przez cały ten czas czułem się jak reporter National Geographic lub jak filmowy żołnierz płynący Mekongiem. Boskie uczucie obcowania z dziką przyrodą warte było poświęconego czasu i pieniędzy.






 

W drodze do Constanty przystanąłem w Histrii - stanowisku archeologicznym w Rumunii, będącym pozostałością najstarszej greckiej kolonii na zachodnim brzegu Morza Czarnego. Założona w VII wieku p.n.e. przez osadników z Miletu, szybko stała się ważnym centrum handlowym i produkcyjnym, rozwijając intensywne kontakty z lokalnymi plemionami. Jej strategiczne położenie w pobliżu delty Dunaju (w starożytności znanego jako Istros, stąd też nazwa miasta) sprzyjało rozkwitowi. Odwiedzenie Histrii to była podróż do korzeni cywilizacji w tej części Europy i doskonała okazja do poznania bogatej historii regionu Dobrudży. 



Dalej to już droga do nadmorskiego kurortu Mamaia i początek plażingu.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wielka pętla polskich osobliwości

Mój Nordcapp

Tramwaje na podwórku