Tramwaje na podwórku

Obraz
 Wyruszyłem w poniedziałek. Minąłem Piątek, minąłem Sobotę i dotarłem do małej spokojnej wioski Wewiórz gdzie na podwórku stoją... tramwaje.  Zbiory Wojciecha Dębskiego to coś znacznie więcej niż prywatna kolekcja – to prawdziwy, żywy dom pamięci, w którym klimat minionych dekad (ze szczególnym uwzględnieniem epoki PRL-u) można poczuć wszystkimi zmysłami. Choć punktem wyjścia i pasją serca są tu wozy tramwajowe, zgromadzone eksponaty tworzą niesamowitą mozaikę codzienności dawnej Polski. Skoro jechał Pan 100 km to muszę Panu wszystko pokazać - rzekł Pan Wojciech i otworzył mi kiosk "RUCH'u" - kultowy, szaro-niebieski kiosk charakterystyczny dla czasów PRL. Zaglądając przez szybkę witryny kiosku (od środka również), można odbyć pełną nostalgiczną podróż w czasie. Wystawione są historyczne numery gazet, w tym czołówka „Kurjera Łódzkiego” z nagłówkiem obwieszczającym śmierć Marszałka Piłsudskiego, wydania „Przeglądu Sportowego” z sukcesami polskich piłkarzy (zwycięstwo nad ...

Polacy w Mołdawii

 W ten dzień miałem wjechać na terytorium Mołdawii. Nim to jednak się stało odwiedziłem Narodowe Muzeum Malowanych Jaj Ciocănești. Zostało założone w 2007 roku i obejmuje imponującą liczbę eksponatów. Stała ekspozycja obejmuje stałą kolekcję, noszącą imię nauczyciela Novaca Norberta, wystawę tradycyjnych zawodów Ciocănești, na które warto zwrócić uwagę: kowalstwo, flisactwo, rzeź, wozowanie i hodowlę zwierząt. Ciekawe miejsce.



Kolejnym punktem wyprawy był Monastyr Voroneț - najczęściej odwiedzaną malowaną cerkwią w Rumunii. Rangę świątyni dodaje jej fakt, że została ufundowana przez samego Stefana Wielkiego w 1488 roku. Zabytek zachwyca pięknymi malowidłami zarówno zewnętrznymi jak i wewnętrznymi. Miejsce jest typowo komercyjne, pod klasztorem funkcjonuje bazar z dewocjonaliami, pamiątkami i rękodziełem ludowym. Wstęp i parkingi są płatne. 


Na obiad zatrzymuję się przy zamku w Suczawie.  Tę twierdzą tronową, wzniesiono pod koniec XIV wieku. W drugiej połowie XV wieku budowle rozbudował i ufortyfikował Stefan Wielki, dzięki czemu twierdza była nie do zdobycia. I faktycznie twierdza nie została zniszczona przez wrogów, lecz przez wielki wybuch który miał miejsce w 1675 roku i obrócił zabudowania zamkowe w gruz. Od tej pory zamek pozostawał w ruinie aż do czasów współczesnych. Dopiero kilka lat temu podjęto prace mające przywrócić ruinie atrakcyjny wygląd. 

Granica państwa. Tutaj kończy się Shengen. Jest kolejka aut, są szlabany, są celnicy, są pogranicznicy, kontrola paszportów, stemple w paszportach i jest czekanie. Ponoć szybko mi poszło bo odprawiono nas bez kolejki. Tylko 1,5h i wjeżdżamy na terytorium Mołdawii. Najpierw asfalt, później asfalt kładziony i ubijany łopatami a później asfaltu brak. Droga choć żółta na mapie to szeroka szutrówka. Prędkość podróży spadła do 50-70 km/h. Asfalt pojawia się i znika. Dziury głębokości 20cm.

Dojeżdżamy do wsi Styrcza. Wieś jest zamieszkana przez ok. 320 osób. Została założona przez Polaków, głównie z Chocimia i Kamieńca Podolskiego, którzy w latach 1895–1896 pod kierownictwem Michała Wojewódzkiego kupili od Jelizawiety Kukurianowej ziemię o łącznej powierzchni 753 ha i osiedli na niej. Tam jestem umówiony ze Stasiem Górskim - opiekunem (kustoszem?) jedynego w Mołdawii polskiego Muzeum Historyczno-Etnograficznego. W zasadzie to dom rodzinny Stanisława - młodego chłopaka, który wsiada na mój motocykl i niemal górskim szlakiem prowadzi pod muzeum. Muzeum poświęcone jest historii Polaków zamieszkujących Styrczę od ponad stu lat, a wiele spośród eksponatów to pamiątki rodzinne, rękodzieło i przedmioty codziennego użytku. No i wyeksponowana polska flaga. Tu czuć polskiego ducha, tu trzeba przyjechać by go zrozumieć.







Nocleg zabukowałem nie byle gdzie bo w Stowarzyszeniu Dom Polski  w Bielcach. Szefowa Domu, Pani Olesja Górska powitała nas z uśmiechem i dobrym słowem. Opowiedziała o Polonii w Bielcach i okolicy, opowiedziała jak funkcjonuje dom, o polskiej szkole, o kultywowaniu tradycji polskich i o ludziach, Polakach, którzy tu mieszkają. To była wzruszająca lekcja polskości. 









Olesja, bardzo dziękuję za gościnę oraz za słowa, które pozwalają docenić słowa naszego hymnu "...póki my żyjemy...". Warto odwiedzać takie miejsca, trzeba je odwiedzać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wielka pętla polskich osobliwości

Mój Nordcapp

Tramwaje na podwórku