Pałac w Lewkowie i… żółty Minionek ze złomowiska!

Obraz
 Czasami najlepsze podróże to te, które planuje się spontanicznie, dając się ponieść ciekawości i motocyklowej pasji. Ostatnio postanowiłem wyrwać się ze Zduńskiej Woli i obrać kurs na południową Wielkopolskę, a dokładnie do malowniczego Lewkowa, gdzie mieści się wspaniałe Muzeum w Zespole Pałacowo-Parkowym . Jak to zwykle bywa, droga okazała się równie ciekawa co sam cel! Wyprawę rozpocząłem ze Zduńskiej Woli. W tamtą stronę zdecydowałem się na trasę najkrótszą – idealną, by spokojnie chłonąć klimat mijanych wiosek i polnych dróg. Krajobraz zmieniał się powoli, a jazda skutecznie oczyszczała głowę z codziennych trosk. W miejscowości Godziesze Małe czekała na mnie niespodzianka, która zmusiła mnie do zatrzymania się i zrzucenia kasku z głowy. Przy drodze natknąłem się na niezwykle sympatyczną, kreatywną instalację reklamową... skupu złomu. Kto by pomyślał, że stare beczki i metalowe elementy mogą posłużyć do stworzenia tak uroczego, kultowego Minionka? Z szerokim uśmiechem uwieczni...

Wokół alpejskich kominów

Dzień piąty

Dziś zgodnie z planem polatałem wokół komina. A że kominy tu spore to wyszło ponad 270km. Niektórzy pytają mnie o ten darmowy karnet na Grossglockner. Otóż dostałem karnet nie tylko na Grossglockner ale i na 50 innych atrakcji, które są opisane w przewodniku dołączanym do karnetu. A ponieważ w przewodniku było muzeum motoryzacji w Kaprum to musiałem tam być. Warto ale chyba już trudno mnie zaskoczyć.








Później pojechałem do Krimml popatrzeć na najwyższy (380m) wodospad w Europie. Nie lazłem na górę bo na to trzeba kilku godzin. Z daleka robi wrażenie to pewnie z bliska zapiera dech. Może kiedyś....

  


Później to co miało być. Trasa Zillertaler Höhenstraße! Z poziomu 500m miasteczka Zell am Ziller trzeba wdrapać się na 2015m. Co prawda biker point na Grossglockner jest na wysokości 2570m ale prowadzi tam w zasadzie autostrada. Tutaj to raczej gminna dróżka gdzie nie miną się dwa auta. A na jezdni czasem krowie miny poślizgowe bo i krowy też spacerują. Nawierzchnia asfaltową średnia. Adrenaliny, że hoho a droga pusta. Rewelacja.




 

 W drodze powrotnej zahaczyłem o miasteczko Kufstein, nad którym na ogromnej skale piętrzy się monumentalna twierdza. W jednej z wież twierdzy, podziwiać można potężne Organy Bohaterów (Heldenogel) wybudowane w 1931 roku dla upamiętnienia niemieckich i austriackich żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej. Twierdza Kufstein uznawana jest za jedną z najbardziej imponujących budowli Tyrolu.
Samo miasteczko urokliwe i warto tu spędzić kilka minut.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wielka pętla polskich osobliwości

Mój Nordcapp

Tramwaje na podwórku